Co to jest peeling komunikacyjny? To bardzo kosztowna forma kultury komunikacyjnej.

5 listopada 2019Świadome Przywództwo Zespołowe

Ten artykuł zajmie Ci
około 5 min.

Autor

Krzysztof Kotapski

Krzysztof Kotapski

WŁAŚCICIEL, PROJEKTY STRATEGICZNE

Materiały

Przywództwo Operacyjne

Newsletter

Jak wspieramy?

Szkolenia otwarte

W każdej „zdrowej” organizacji mamy dwa rodzaje komunikacji. Pierwszy jest formalny.

Z tego rodzaju komunikacji korzystamy m.in., kiedy kogoś podejrzewamy o zachowania typu „uprzejmie donoszę”, lub kiedy po drugiej stronie mam współpracownika o innym poczuciu humoru niż ja. Kiedy jest nam bezpiecznie podczas wymiany zdań w temacie, w którym dogłębnie nie zgadzamy się, a jutro nasz rozmówca będzie nam potrzebny, do ważnych dla nas tematów. Kiedy bardzo zależy nam na otrzymaniu czegoś, co sprawi, że poczujemy się lepiej i poprawna komunikacja zostanie uznana za bezpieczną dla decydenta i wtedy „da nam cukierka, na którego bardzo czekamy”. Kiedy chcemy przez jakiś czas odpocząć od wchodzenia w ciągłe spory, gdzie musimy bardzo mocno angażować się dyskusje z ludźmi, którzy zawsze „wiedzą” lepiej.

Kiedy pomału wychodzimy z organizacji, najpierw mentalnie, a potem organizacyjnie i jak to mówią: nie warto palić mostów za sobą. Bo przecież dzisiaj jesteś sprzedającym, a jutro możesz być kupującym.  

I kiedy, po prostu, ta tzw. formalna komunikacja jest na bardzo wysokim poziomie jakościowym. Bo i takich organizacji jest z roku na rok coraz więcej. Nie ma idealnych firm, ale są takie, które nie udają, że kultura feedbacku jest tylko w założeniach polityki personalnej i kryteriów do zgłoszenia do „jakiejś nagrody” za 3500 zł netto, typu – najlepszy dostawca internetu w gminie, najlepszy samochód roku według kosmitów, itp.

Dwa lata temu, na jednym ze spotkań prezes zapytał mnie: co sprawa, że firma przyciąga ludzi do siebie? Wtedy odpowiedziałem, że ZAUFANIE do kompetencji. I nic się od tego czasu, jeżeli chodzi o mnie, nie zmieniło. „BO ZAUFANIE ZALEŻY OD OCENY WIARYGONOŚCI KONRETNYCH OSÓB”.

Z kolei wiarygodność mierzymy nie tym, ile szczytów górskich zdobyliśmy stojąc po 4 godziny w kolejce za biletem na kolejkę linową, a ile szczytów zdobyliśmy trenując przed wejściem, organizując samo wejście, i gdy po wejściu nie zjechaliśmy, tylko zeszliśmy.

 

Drugi rodzaj komunikacji jest nieformalny.

Czy ważniejszy? Powiedzmy, że inny. „Podobno” w prawdziwym biznesie, który przewrotnie nosi nazwę „polityka”, najważniejsze uzgodnienia zapadają na spotkaniach nieformalnych. Tam ludzie mówią co myślą, dość otwarcie wyrażają potrzeby i prezentują ważne dla nich cele, gwarantujące im zaspokojenie swoich marzeń, które nazywają planami na przyszłość. Nieformalna komunikacja to również wolność głoszenia swoich prawdziwych poglądów w warunkach nieskrępowanego ocenienia –  kto jest dobry, a kto zły. Nieformalna komunikacja często usprawiedliwia zachowania, które powinny w swobodny sposób pozwalać na wyrażanie odmiennego zdania, ale ta nieformalność jest pewnego rodzaju jak zakazany owoc, który lepiej smakuje.

 „Nareszcie, ktoś powiedział prawdę o tej całej sytuacji”, ciekawe czy ci na górze to widzą i rozumieją, że te zmiany są nikomu niepotrzebne – powiedział Bronek do Tymoteusza.

Nieformalna wymiana zdań wnosi też do komunikacji pewną lekkość obyczajów komunikacyjnych. W ramach takiej komunikacji można ominąć RODO i dowiedzieć się ile ktoś otrzymał premii, za co i kto podjął taką decyzję. Można usłyszeć kto, z kim, gdzie i na jakich zasadach buduje grupę wsparcia, albo oporu. To komunikacja nieformalna inicjuje oddolne zmiany i decyduje o przyszłości decyzji, jakie podejmuje wyższa kadra menedżerska.

Czy wiesz, że ok 60% decyzji kadry menedżerskiej, aby mogło być wdrożone w codzienne życie firmy, jest korygowane przez pracowników na poziomie operacyjnym? I w tym nie ma nic dziwnego.

Najsmutniejsze jest to, że informacja o tym, iż pracownik dokonał korekty podjętej decyzji przez menedżera, w większości przypadków nie jest mu przekazywana.

A to z kolei prowadzi zawsze do jednego. Menedżer nie znając zmiany wprowadzonej przez pracownika, popełnia cały czas ten sam błąd decyzyjny, i nie ma o tym pojęcia, że traci wiarygodność jako decydent.

Tak wiem, zaraz można powiedzieć, że to błąd w zarządzaniu, niekompetentny menedżer, polityka personalna nie taka, ludzie nie tacy. I tu można wymienić jeszcze 50 innych prawdziwych powodów, bo każdy z nich, a zazwyczaj kilka jednocześnie, jest powodem takiej sytuacji.

Czyli momentu, kiedy nieformalna kultura organizacyjna bierze górę nad formalną. Formalna jest na power poincie, nieformalna w rozmowach kuluarowych.

A jak kolor zielony jest w odcieniu angielskiej trawy, a pasek z wynagrodzeniem też się zgadza, to ten korygujący wybacza błędy decyzyjne swojego szefa i przechodzi z tą całą sytuacją do porządku dziennego. 

Podejście typu.

„Nie ja zatrudniam nauczyciela w szkole, nie ja muszę się martwić o jakość edukacji.”

Tylko, że to dzieci w konsekwencji takiego myślenia odczują konsekwencje w życiu dorosłym.

W życiu dorosłym okazuje się, że odpowiedź na pytanie – „Jaka jest długość największego dopływu najmniejszej rzeki w Mongolii?” – robi wrażenie np. w milionerach, ale to za mało, żeby z takiej wiedzy wyżyć na co dzień. No może, jeden na milion zostanie szczęściarzem.

 

I co z tą definicją PEELINGU? O to propozycja.

DEFINCJA.

Peeling komunikacyjny, to bardzo wyrafinowana forma komunikacji, która ma miejsce pod wpływem silniejszych, niż zazwyczaj emocji, a która ujawnia, co tak naprawdę osoba, która korzysta z tej formy ekspresji komunikacyjnej, myśli o zachowaniu, nawykach, postawach, decyzjach osoby, której właśnie w obecności, przynajmniej jednej osoby „obrabia 4 LITERY”.

I robi to z taką namiętnością i WYRAFINOWANĄ EMPATIĄ

sytuacyjną, że nie wiadomo jak to się dzieje, ale zaraz w ten sam trans relacyjny wpada kolejna, kolejna i kolejna osoba. I nikt, o dziwo, nie widzi w tym nic niestosownego. I kiedy pojawia się przebłysk przyzwoitości, że może za mocno, że nie wypada, że jakby tak ktoś o nas  mówił, to zaraz ktoś inny mówi; Robert nie przesadzaj, nic złego nie robimy, to już POGADAĆ NIE WOLNO, CO SIĘ MYŚLI O PEWNYCH SYTUACJACH.

 

A wszystko to ma miejsce w sali, gdzie na ścianie, nad stołem, w sali w której odbywało się nieformalne spotkanie, jest powieszona i oprawiona w elegancką ramę lista wypracowanych na wyjazdowym szkoleniu eventowym, lista firmowych wartości.

Tylko, że część osób, która ją współtworzyła już nie pracuje, część ma nowego szefa ze swoimi wartościami, pojawiły się tzw. nowe okoliczności i cele strategiczne, które na nowo definiują reguły moralnego postępowania.

 

A poza tym, najważniejsze jest, aby moje ego było nakarmione czyjąś, chociażby maleńką, porażką!

Pod hasłem – a nie mówiłem i do tego miałem rację, że ten, którego zatrudnili, nie nadaje się i nie poradzi sobie z nowymi zadaniami. Przecież ta robota jest taka specyficzna i nie każdy potrafi ją wykonywać. I tak dalej, dalej, dalej……..

7 sytuacji z którymi menedżerowie sobie nie radzą

Potrafisz rozwiązać te 7 specjalnie wybranych sytuacji, z którymi nie radzi sobie większość menedżerów?

Pobierz darmowy PDF i sprawdź się.

Zobacz również

Pin It on Pinterest