O sile przyzwyczajenia, która trzyma w biedzie

5 listopada 2019Świadome Przywództwo Zespołowe

Ten artykuł zajmie Ci
około 4 min.

Autor

Krzysztof Kotapski

Krzysztof Kotapski

WŁAŚCICIEL, PROJEKTY STRATEGICZNE

Materiały

Przywództwo Operacyjne

Newsletter

Jak wspieramy?

Szkolenia otwarte

Jest niedziela ok. godz. 10.00. wieczorem, czas zbierać się do domu.

Po udanym wieczorze w gronie kolegów, zgodnie z obietnicą jaką dałem żonie, że do domu wrócę do 12.00., pozbierałem się, pożegnałem z tymi, którzy mnie poznawali i udałem się na poszukiwanie taksówki.

Widzę, że na postoju mam do wyboru 12 pojazdów. Podchodzę do pierwszego auta, za kierownicą lekko zmęczony życiem pan. Zadaję pytanie, czy mogę skorzystać z jego usługi i czy zawiezie mnie do Suchego Lasu. Odpowiedź pada – oczywiście.

Ja zadaję kolejne pytanie. Biorąc pod uwagę, że mamy do przejechania blisko 25 km, czy pojedzie za stawkę z tzw. dnia powszedniego.

Pan ze zdziwieniem i lekkim oburzeniem odpowiada, że jak to, dzisiaj jest niedziela są inne zasady. Spojrzał na mnie jakbym wyglądał na idiotę. Czasami, zapewne jak każdy, tak wyglądamy, ale z taksówek korzystam na tyle często, że tę zasadę już poznałem.

W takim razie, mówiąc do widzenia, podziękowałem panu idąc szukać innej taksówki. Z doświadczenia wiem, że jak jest większa podaż niż popyt, zawsze można łatwiej uzyskać cenę rynkową, a nie wynikającą z niezrozumiałych reguł rynkowych.

Uszedłem  4 metry i słyszę, proszę wsiadać, pojadę za proponowaną stawkę.

Odpowiedziałem dziękuję.

Jestem w taksówce i swoim zwyczajem zachęcam pana do rozmowy na temat tej sytuacji.

Zapytałem, od której godziny stoi, ile dzisiaj miał już kursów, jaki jest średni jego kurs i kilka innych pytań, które miały mi pokazać, co może wpływać na jego sposób podejmowania decyzji. I czym rożni się dla niego niedziela od poniedziałku. Chciałem zrozumieć, dlaczego pomimo tego, że ma możliwość zarobienia, bo taki jest jego cel, stojąc na postoju, nie chce z tego skorzystać. Co leży u podstaw jego decyzji?

Ja mu przedstawiłem swój punkt widzenia.

Opowiadam panu, że mam bardzo dużo doświadczeń z pracy w rolnictwie.

Rolnik w niedzielę idzie doić swoje krowy i nie otrzymuje 30% więcej za sprzedane mleko. Pan tankując w niedzielę samochód nie płaci więcej o 20% na stacji benzynowej, za myjnię też nie płaci więcej.

Wykładowca, który prowadzi zajęcia na w niedzielę na studiach podyplomowych nie ma większej stawki niż w piątek, czy w sobotę. Kupując lody w niedzielę nie płacę więcej niż w poniedziałek za gałkę lodów. I zapewne jest więcej takich przykładów.

Zapytałem, co w niedzielę kosztuje pana taksówkarza więcej, sokoro chce za przejazd znacznie drożej niż w poniedziałek. Usłyszałem, że nic.

Więc może to, że pan taksówkarz więcej stoi niż jeździ w skali całego miesiąca, wynika z tego, że tak długo jak będzie posługiwał się widzeniem świata przez pryzmat dni tygodnia, tak długo będzie klepał biedę. Wpędzał się w sytuacje stresowe. Zganiał swoją sytuację na innych, system, prawo, zwyczaje i wiele innych tzw. „logicznych argumentów”.

To ktoś inny, kto wie, że te wszystkie RAMY stworzyła kiedyś, w jakichś określonych warunkach dla swoich korzyści, jakaś wąska grupa ludzi,  stworzy swoje nowe ramy. I tak rodzi się naturalny postęp i konkurencyjność.

Były takie czasy, że lekarzy, którzy próbowali pomagać rodzić kobietom bez bólu, wsadzano do więzienia.

Często ci, którzy robią zamach na istniejący porządek, w ocenie bardzo małej, bardzo maleńkiej garstki ludzi, próbują zaszkodzić innym. Może na takim układzie (wyższa cena za przejazd w niedzielę) jak korporacja taksówkarska, najlepiej wychodzi prezes, który ma wolną niedzielę.

Wątpliwej jakości reguły decyzyjne.

Kto daje podwyżkę wynagrodzenia burmistrzowi? I ciekawe, jakie kryteria oceny są brane pod uwagę, na ile są transparentne i wynikają z relacji, zażyłości i drobnych interesików. A na ile są odzwierciedleniem zmian w jakości życia mieszkańców. Bo kolejna siłownia nie wpływa znacząco na jakość życia w danym mieście (choć bardzo dobrze, że takie działania są). Na jakość życia wpływa jakość edukacji, bezpieczeństwo, jakość miejsc pracy i parę innych elementów.

A jak, to widzą inni?

Jeżeli kogoś stać na bardzo dobrą prywatną szkołę, to nie widzi potrzeby tych, których nie stać. Jeżeli nie masz dzieci, ale masz znajomych, którzy mają dzieci i ci opowiadają o problemach ze szkołą, to widzisz potrzebę zmiany.

Ale nie w kategoriach pozbycia się bólu emocjonalnego jaki towarzyszy rodzicom, tylko rozwiązania organizacyjnego. A to, prawie niczego nie zmienia.

Jak nigdy nie miałeś złamanej ręki, to nie wiesz jak czasami pobolewa, kiedy następuje zmiana pogody. Inni tylko słyszą, że boli, ale nie czują. Więc nie mają determinacji do zmian w tym obszarze, który dotyczy bezpośrednio ciebie.

 Zadam pytanie.

(Jeżeli chcemy zmienić sposób myślenia pana taksówkarza).

Co zrobić, żeby pomóc panu taksówkarzowi zacząć zmieniać jego nawyki? Zakładając, że zmieniając jego podejście do zarabiania pieniędzy, jego sytuacja ulegnie zmianie.

7 sytuacji z którymi menedżerowie sobie nie radzą

Potrafisz rozwiązać te 7 specjalnie wybranych sytuacji, z którymi nie radzi sobie większość menedżerów?

Pobierz darmowy PDF i sprawdź się.

Zobacz również

Pin It on Pinterest